Trwa wyszukiwanie...
Ups... coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.
Kolej linowa funifor Pianalunga-Passo SalatiCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz

Dolina Aosty to wciąż mało znany region Alp wśród europejskich fanów zimowego szaleństwa. Wynika to głównie z dość ograniczonego dostępu. Nic dziwnego – w tym regionie znajdują się najwyższe góry tej części Europy i dojazd tutaj jest kłopotliwy. O pobliskiej Cervinii mieliśmy okazję pisać jakiś czas temu. Tym razem postanowiliśmy sprawdzić pobliski masyw Monte Rosa, mekkę włoskiego freeride’u i zespół ośrodków połączonych pod nazwą Monterosa Ski. Miejsce, które pojawia się w rankingach najbardziej wymagających ośrodków narciarskich we Włoszech. Czy słusznie? Sprawdziliśmy.

Położenie

Monterosa Ski to tak naprawdę trzy doliny – patrząc od Zachodu na Wschód: Val d’Ayas (Frachey, Champoluc, Antagnod), Valle de Lys (Gressoney, Stafal) i Valsesia (Alagna). Kulturowo jest to bardzo nietypowe miejsce. Dolina Aosty to region, w którym spotkamy się z dwoma językami urzędowymi – francuskim i włoskim. Tymczasem we francuskobrzmiącym Gressoney zamiast francuskiego spotkamy się z kulturą walserską, związaną historycznie z niemieckojęzycznymi terenami Szwajcarii. Ostatnia dolina (Valsesia) to z kolei już region Piemontu, gdzie króluje język włoski. Każda dolina to inna kultura, inna kuchnia i inne możliwości narciarskie. Ze względu na relatywnie blisko położoną Cervinię (zaledwie 6 km w linii prostej) władze Doliny Aosty rozpatrują realizację wartej 50 mln euro kolei gondolowej łączącej te dwa kompleksy narciarskie. Gdyby inwestycja doszła do skutku szwajcarskie Zermatt, Cervinia, Valtournenche i stoki Monterosa Ski utworzyłyby superośrodek narciarski oferujący ponad 450 km tras.

Dojazd

Do wszystkich trzech dolin dostaniemy się wyłącznie z południa. Do pierwszych dwóch dojazd jest możliwy z autostrady A5 łączącej Turyn z Courmayeur. Do Valsesii dotrzeć można z autostrady A26 w okolicach Novary i Mediolanu. Dojazd samochodem do Val d’Ayas i Valle de Lys jest dość kosztowny – za autostradę na odcinku Mediolan-Pont-Saint-Martin zapłacimy ponad 17 euro. Potem mamy jeszcze ponad 30 km drogi poza autostradą. Z kolei dostając się do Valsesii nastawić się musimy na znacznie dłuższą jazdę po drogach lokalnych, ale w bardziej przystępnych terenach. Nastawmy się również na nieprzychylne warunki meteorologiczne – to najbardziej zaśnieżony region Włoch i posiadanie łańcuchów jest tu wymagane od października. Więcej o poruszaniu się po Włoszech przeczytacie w naszym poradniku.

Dojazd samochodem z Polski jest tutaj sporym wyzwaniem – objechać trzeba część Alp i cała droga to ponad 1600 km. Warto podzielić sobie ten dystans na dwa odcinki, bo w ostatniej części drogi może nas czekać sporo niespodzianek związanych z pogodą.

Osoby decydujące się na przylot samolotem mają do dyspozycji lotnisko w Turynie lub Mediolanie. Z taniego Bergamo trzeba liczyć się z ponad dwugodzinnym dojazdem samochodem. Region jest słabo skomunikowany komunikacją publiczną z dużymi miastami, dlatego warto wypożyczyć samochód i dotrzeć do ośrodka samodzielnie.

Zakwaterowanie

Monterosa Ski to „ukryty skarb” lokalnych narciarzy – nawet w najwyższym sezonie tłumów tu nie spotkamy, a przeważającą grupą turystów są Włosi. W związku z tym zakwaterowanie nie jest przygotowane na przyjęcie dużej ilości przyjezdnych. Hotele i pensjonaty koncentrują sie wzdłuż trzech dolin. W trakcie poszukiwań warto rzucić okiem na wyszukiwarkę lokalnego stowarzyszenia turystycznego. W domach gościnnych i pensjonatach przygotujmy się, że znajomość angielskiego nie jest powszechna, a prędzej porozumiemy się po włosku, niemiecku czy francusku.

Ceny zakwaterowania są zdecydowanie niższe, niż w pobliskiej Cervinii, ale też ośrodek oferuje znacznie mniej tras i jeszcze mniej infrastruktury apres-ski. Noclegów najlepiej szukać bezpośrednio we Frachey i Champoluc (Val d’Ayas), Stafal i Gresoney-La Trinité (Valle de Lys) oraz w Alagna Valsesia. Decydując się na noclegi w dalszych miasteczkach nastawmy się na samodzielny dojazd lub korzystanie z komunikacji autobusowej (w praktyce jeden autobus na godzinę).

Stoki

Monterosa Ski to kompleks w większości połączonych kilku ośrodków narciarskich. Główną „karuzelę” narciarską stanowią połączone Frachey/Champoluc – Gressoney – Alagna. Dodatkowo w ramach skipassu otrzymujemy dostęp do znacznie mniejszych stacji narciarskich w Antagnod, Brusson/Estoul, Gressoney-Saint-Jean i Champocher. W tym artykule koncentruję się na głównym, połączonym obszarze. Mniejsze stacje (składające się z 2-4 wyciągów narciarskich) zostawiłem sobie na inny wyjazd ;). Ze względu na bardzo specyficzne ukształtowanie terenu, cechą wspólną stoków ośrodka jest długość – w zasadzie każda trasa ma ponad kilometr (a często ponad 2-3) długości – jest to jeden z niewielu ośrodków, gdzie łatwo jest spędzić na stoku więcej czasu, niż na wyciągu – stanowi to jedną z głównych zalet tego miejsca. W szczególności stoki spotykające się w Stafal/Gressoney można scharakteryzować jako jedną wielką lodową pustynię. To naprawdę wyjątkowe widoki, które od razu kojarzą się z Plateau Rosa i Plan Maison w Cervinii. Ze względu na specyficzną lokalizację, to miejsce, gdzie śnieg pojawia się już w listopadzie, a znika w maju. Będąc w styczniu, miałem okazję podziwiania trzymetrowej warstwy śniegu w górnych partiach. W Gressoney z kolei „zaledwie” półtora metra.

Każda dolina głównego ciągu ośrodków to inne stoki i inne atrakcje. Idąc od zachodu, Frachey/Champoluc to dwie połączone ze sobą stacje narciarskie oferujące głównie stoki czerwone. Gressoney-La Trinite, środkowa dolina, to trudniejsze trasy czerwone i czarne, ale również punkt dostępu do pozostałych dolin i idealne miejsce, by dotrzeć do największej atrakcji ośrodka – Passo Salati i Punta Indren, ale o tym później :). Alagna to w zasadzie tylko 4 stoki rozpoczynające się na Passo Salati.

Niezależnie od stacji narciarskiej, wszystkie trasy przygotowane były doskonale i oferowały bardzo dobre wrażenia – były szerokie, równe i przepięknie usytuowane. Zgrzyt pojawił się po nocnych, bardzo obfitych opadach śniegu. Stoki przygotowywane są tuż po zamknięciu ośrodka, po godzinie 16:30. Niestety następnego dnia po nocnej śnieżycy trasy były pełne puchu i nieubitego śniegu. Jest to w większości ośrodków niestety normalne i dokładnie tego samego doświadczyłem w innych włoskich ośrodkach. Mimo to jakość przygotowania tras jest na najwyższym poziomie i mam zastrzeżenia jedynie do ich oznaczeń – jest ich trochę za mało (ale raczej jest to kwestia przyzwyczajenia) i bazują na nazwach, a nie symbolach czy numerach (co znacznie utrudnia zapamiętywanie i identyfikację nazw, w szczególności dla osób nieznających języka francuskiego). Co ciekawe, trasy mają swoje symbole na niektórych mapach. Na stronie internetowej ośrodka oraz na tabliczkach niestety ich nie zobaczymy – są one wymieniane wyłącznie z nazwy.

W dalszej części artykułu posługujemy się oznaczeniami z map ośrodka, które można pobrać w kasach lub zobaczyć na stacjach przesiadkowych. Staram się jednak używać także pełnych nazw, by ułatwić orientację w terenie :).

Frachey-Champoluc (1579-2727 m n.p.m.)

To obszar oferujący największe zróżnicowanie pod kątem tras. Mimo w zasadzie permanentnego oznaczania szlaków kolorem czerwonym, każdy średnio-zaawansowany narciarz znajdzie tu coś dla siebie. Frachey i Champoluc połączone są ze sobą starym, dwuosobowym wyciągiem krzesełkowym rozpiętym pomiędzy wzgórzami, do którego w obydwie strony wsiada się w środkowym jego punkcie zlokalizowanym w dolinie. Tutaj kolejki są już widoczne, ale nadal w porannym momencie szczytowym czas oczekiwania nie przekroczył 10 minut.

Wjazd z najbardziej odległego Champoluc dostępny jest za pomocą starej kolei gondolowej, która mimo swojego wieku oferuje zadowalającą przepustowość – nie było tutaj żadnych kolejek. Na najwyższy punkt (Sarezza, 2702 m n.p.m.) dostaniemy się drugą, nowszą koleją gondolową, a następnie wyciągiem krzesełkowym. Z samej góry mamy do dyspozycji bardzo przyjemne trasy czerwone aż do samego Champoluc. Chcąc przedostać się do Frachey, musimy zjechać dość trudną trasą oznaczoną jako C6 (Sarezza-Contenery). To już nie jest trasa dla wszystkich i mniej zaawansowani narciarze mieszkający w Champoluc do Frachey powinni dostać się autobusem lub samochodem :). Jest to odległość ok. 2 km.

Wjazd z Frachey jest możliwy za pomocą kolei linowo-terenowej, którą w styczniu 2018 spotkała poważna awaria i była ona przez dłuższy czas nieczynna. Z tego powodu wyciągi w Champoluc czynne były dłużej, by nie skracać narciarzom czasu spędzonego w innych dolinach – bardzo miły gest ze strony ośrodka. Górna stacja kolei linowo-terenowej to jednocześnie dolna stacja czterosobowego wyciągu krzesełkowego Alpe Mandria – najważniejszego w tej stacji. Prowadzący na Mont Ros (2457 m n.p.m.) jest w zasadzie jedynym wyciągiem, który należałoby natychmiast wymienić z powodu niewystarczającej przepustowości. Tutaj w zasadzie niezależnie od pory dnia spotkamy kolejkę (nawet ponad 20 minut). To bardzo duży minus, gdyż trasy C11, C16 i C10 to doskonałe miejsce dla każdego. Na jednej z tras organizowane są zjazdy slalomowe i zawody. Pozostałe to długie nartostrady (czerwona i niebieska). Wariantów jest kilka i gdyby nie fakt permanentnego oczekiwania w kolejce do wyciągu, spędziłbym tutaj znacznie więcej czasu.

Z Mont Ros przyjemną nartostradą C13 łatwo dostaniemy się do długiej kolei krzesełkowej prowadzącej do Colle Bettaforca (2727 m n.p.m.). To punkt styku z kolejną doliną. Z górnej stacji możemy zjechać doskonałymi trasami zarówno z powrotem do Frachey jak i do sąsiedniego Gressoney. Od obydwu stron wyciągi są bardzo długie i swoje lata mają, ale jednocześnie są dość wydajne i nie ma tu kolejek. Do Stafal (Gressoney) zjedziemy wyłącznie trudnymi trasami B3 i B6. Mniej zaawansowani narciarze zdecydowanie powinni zjechać na dół koleją linową.

Gressoney-La Trinité (1637-2971 m n.p.m.)

To z logistycznego punktu widzenia chyba najdogodniejsza lokalizacja. Stacje kolei prowadzących w kierunku Frachey i Alagni są oddalone od siebie o kilka metrów. By dotrzeć do Frachey, na początek musimy wsiąść do starej kolei linowej prowadzącej do stacji Sant’Anna. Ta kolej również stanowi wąskie gardło w ciągu trzech dolin. W kontekście budowy połączenia z Cervinią jest ona wymieniana jako konieczna inwestycja, by udźwignąć większą ilość narciarzy. Mimo tego nie było tutaj kolejek, a jedyny czas jaki się spędza na stacji, to oczekiwanie na powolny wagonik.

W stronę Alagni (Passo Salati) pojedziemy wydajną, nową 8-osobową koleją gondolową. Stacją przesiadkową jest usytuowane na wysokości 2318 m n.p.m. Gabiet, skąd mamy do dyspozycji sporo stoków Seehornu (2390 m n.pm.) i Punta Jolanda (2278 m n.p.m.). Z Gabiet mamy również do dyspozycji 12-osobową kolej gondolową na Passo Salati (2971 m n.p.m.). Wzdłuż kolei gondolowych z Passo Salati, aż do Stafal mamy do dyspozycji ogromną trasę w ciągu G8, G7, G5 i G6. Pierwszy odcinek (oznaczone kolorem czerwonym G7 i G8) to bardzo przyjemna trasa, na którą śmiało można zaprosić mniej i bardziej zaawansowanych narciarzy. Dolna część oznaczona symbolem G6 (kolor czarny) przeznaczona jest już dla wielbicieli mocniejszych wrażeń z powodu kilku stromych ścianek.

Na uwagę zasługują stoki z Seehornu i Punta Jolanda, gdzie mamy do dyspozycji zjazdy oznaczone kolorem czerwonym i czarnym. Stoki są bardzo przyjemne, długie i każdy średnio i bardziej zaawansowany narciarz znajdzie tu coś dla siebie. Minusem są stare i wolne wyciągi krzesełkowe, do których kolejek co prawda nie ma, ale czas wjazdu przekracza 8 minut.

Jeżeli wykupiliśmy zakwaterowanie w miejscowości Orsia (Gressoney), gdzie ceny noclegów są niższe, z dolnej stacji krzesełka Bedemie-Seehorn istnieje stary zjazd wzdłuż niestniejącego już wyciągu. Trasa jest oficjalnie zamknięta (informuje o tym znak), ale jest to droga dla ratraków i umożliwia bezpieczny zjazd aż do szosy (na przeciwko pensjonatu Residence dei Walser). To ważna alternatywa dla oficjalnego zjazdu do Gressoney-La Trinité, skąd co godzinę zabierze nas autobus do kolejnych miejscowości w dolinie.

Alagna Valsesia (1212-3030 m n.p.m.)

Zachodnia część kompleksu ma swój początek w najwyższej części ośrodka – Passo Salati i kończy się w miejscowości Alagna (najbardziej wysunięty na wschód fragment). Z Alagni na górę dostaniemy się 8-osobową kolejką gondolową do Pianalunga (2046 m n.p.m.). Stamtąd do Passo Salati (2971 m n.p.m.) wjedziemy bardzo wydajną koleją linową typu funifor, która ma stację pośrednią na podporze na skale Cimalegna (2650 m n.p.m.), gdzie często kończy swój kurs. Stamtąd równolegle do drugiego odcinka znajduje się oddany w sezonie 2017/2018 nowoczesny 4-osobowy szybki wyciąg krzesełkowy prowadzący tuż nad Passo Salati – na wysokość 3030 m n.p.m.

Z Passo Salati mamy do dyspozycji dwie niebieskie trasy (V4 i V5) prowadzące do Cimalegna – bardzo szerokie i mniej wymagające, idealne dla mniej zaawansowanych narciarzy. Z jednej odnogi niebieskiej trasy do Pianalunga dostaniemy się doskonałą czarną trasą V3. Stamtąd do Alagni prowadzi bardzo długa czerwona trasa V1 – mimo swojej długości raczej nic wyjątkowego, również ze względu na duzą różnicę poziomów i znacząco pogarszające się warunki. Jej koniec znajduje się bowiem na wysokości 1212 m n.p.m. i jest to najniżej położony fragment kompleksu.

Z wielu powodów najciekawszy fragment ośrodka znajduje się powyżej Passo Salati, dokładnie w połowie drogi pomiędzy Gressoney, a Alagną.

Punta Indren (3275 m n.p.m.)

Decydując się na zakup skipassu mamy możliwość dopłaty 2 EUR dziennie za możliwość wstępu do kolejki Passo Salati – Punta Indren (3275 m n.p.m.) – najwyżej położonego miejsca w ośrodku. W przypadku niezdecydowania się na rozszerzony skipass, można wykupić wstęp jednodniowy w cenie 5 EUR – oczywiście z nieograniczoną ilością wjazdów. Zakupu należy dokonać w kasie na dole lub w górnej stacji kolei gondolowej na Passo Salati.

Mimo gorącego zachęcania przez panią w kasie, w momencie zakupu nie byłem przekonany, czy Punta Indren to miejsce dla mnie. Później z ciekawości skorzystałem wyłącznie z jednodniowego wstępu, po uprzednim przygotowaniu się do „operacji”. Górna stacja na Punta Indren to miejsce, gdzie nie ma absolutnie niczego, w tym toalety, baru czy nawet tras narciarskich. Z góry wytyczony jest jeden nieprzygotowany szlak oznaczony tyczkami – na mapie widniejący jako czarna, kropkowana trasa. Mimo to na szczyt wjeżdża sporo narciarzy i snowboardzistów. Można po ekwipunku poznać, że w większości są to osoby nie korzystające z wyznaczonych tras ;).

Punta Indren to idealne miejsce na rozpoczęcie swojej przygody z jazdą poza trasą (off-piste, freeride). Tego typu aktywności są dozwolone na terenie Monterosa Ski, a infrastruktura ośrodka czyni to wyjątkowo prostym i przystępnym. Warto oczywiście sprawdzić przewidywane zagrożenie lawinowe, prognozę pogody i zadbać o wyposażenie.

Freeride

W wypożyczalniach znajdziemy niezbędne akcesoria do przygód poza trasą. Oprócz odpowiednich nart czy deski (które powinny być naprawdę miękkie i wyprofilowane do jazdy w głębszym śniegu), mamy obowiązek zaopatrzyć się w urządzenie zwane potocznie „arva” (akronim od pełnej nazwy po włosku). Urządzenie, po polsku nazywane detektorem lawinowym, to proste narzędzie pracujące w dwóch trybach i pozwalające na bycie zlokalizowanym w przypadku lawiny lub umożliwiające zlokalizowanie innych w pobliżu. Detektor jest prawnie wymagany i podobno zdarzają się poza stokami wyrywkowe kontrole policyjne. Oprócz tego możemy wypożyczyć sobie szpadel, sondę śniegową czy nawet plecak z przeciwlawinową poduszkę powietrzną. Koszt wypożyczenia nart z kijami to 35 € za jeden dzień. Za zestaw freeride dodatkowo dziennie zapłacić należy 15 € (sama arva kosztuje tyle samo). Oczywiście przy kilkudniowym wynajmie ceny te maleją. Wypożyczalni jest sporo, ja skorzystałem z punktu w Gressoney, zaraz przy dolnej stacji kolei.

Ponieważ zjazd z Punta Indren na zachód, w stronę Gabiet, nie należy do bardzo trudnych, postanowiłem wypożyczyć wyłącznie arvę i odpowiednie narty wraz z kijami. Twarde RC4 i cienkie kije zakończone małymi talerzykami zdecydowanie należy zostawić w domu :). Po wjechaniu na szczyt od razu zaobserwowałem, że część bardziej zaawansowanych freeride’owców wyruszyła na wschód, w stronę Alagni. Pozostali skierowali się w stronę zachodnią, oznaczoną słupkami. Ponieważ obszar ten jest wyjątkowo popularny wśród amatorów jazdy poza trasą, po śladach na śniegu łatwo było poznać, czy zmierzamy w odpowiednim kierunku. W pierwszych krokach stawianych poza trasą to właśnie ślady są najważniejszym doradcą i zdecydowanie na początek polecam kierowanie się jak największą ich ilością.

Zjazd rozpoczyna ogromny, łagodny płaskowyż, gdzie dowolnie wybieramy preferowany przez nas tor jazdy. Słupki są widoczne praktycznie cały czas. Warto oczywiście zachować ostrożność, bo wbrew pierwszym wrażeniom, głęboki śnieg potrafi być całkiem szybki. Gdzieniegdzie spotkamy głazy i kamienie, dlatego też warto obserwować ślady innych narciarzy. Po przejechaniu pierwszego kilometra docieramy do rozwidlenia, gdzie mamy do dyspozycji „oficjalną” drogę (po lewej) oraz wariant między skałami po prawej stronie. Ten po lewej zdaje się być węższy i bardziej stromy. Obydwa są prawdziwą ucztą dla oka, gdzie możemy poczuć się jak nigdzie na trasie. Bliskość skał, brak wszędobylskich narciarzy i ogromne połacie śniegu aż po horyzont robią spektakularne wrażenie. U podnóży skał (niezależnie od wybranego wariantu) rozpoczyna się węższy szlak po śnieżnej pustyni, którym w pewnym momencie dotrzemy do miejsca, w którym możemy poczuć się zdezorientowani. Słupki wyznaczające szlak zaczynają prowadzić pod górę (są one wzdłuż wytyczonej górskiej drogi). Ślady jednak wskazują na to, że narciarze wolą jechać inną drogą. Szybko okazuje się, że jest to dobry wybór i nigdzie nie trzeba podchodzić. Kilometr dalej zobaczymy w oddali stacje gondoli z i do Gabiet. Bardziej zaawansowani narciarze, sądząc po śladach, zjeżdżają niżej, do zalesionej części obszaru – tamtędy można dotrzeć aż do Stafal. Mniej wprawieni raczej powinni zdecydować się na powrót do „ucywilizowanej” części ośrodka.

Pierwszy zjazd bardzo mnie zmęczył, ale i zdecydowanie się spodobał, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Z Punta Indren zjechałem jeszcze trzy razy, decydując się na coraz to większe odchylenia od szlaku. Dodatkowo, wzdłuż gondoli Gabiet-Passo Salati mamy do dyspozycji również ogromny, doskonały na początek obszar freeride, którym zjedziemy do dolnej partii zjazdu z Punta Indren. Jeżeli porozglądamy się w okolicy, ukształtowanie terenu na około Passo Salati, po obydwu stronach grzbietu, to idealne miejsce dla jazdy poza trasą i świadczą o tym ślady amatorów tego sportu. Również od strony czarnej trasy do Pianalunga, w stronę Alagni, możemy cieszyć się bardzo stromym i szerokim stokiem u podnóży skał, które wieńczy Cimalegna.

Dla kogo jest freeride? Jeśli nie boimy się wysokości, lubimy trochę adrenaliny oraz bardzo dobrze radzimy sobie z jazdą po przygotowanych stokach, to nie ma przeciwwskazań, by spróbować takiego narciarstwa. Na pewno kosztuje on więcej energii, ale jeśli przywodzę na myśl zjazd z Nosala czy Kasprowego Wierchu w latach 90-tych, to wcale nie czułem się tutaj obco ;)

Czy freeride jest trudny? Nie aż tak, jakby mogło się wydawać. Jeśli dajemy radę na czarnych, stromych trasach i jesteśmy w stanie pokonać nierówne stoki pełne muld – nie powinno być problemu. Istotą jest odpowiedni osprzęt, bo na klasycznych czy slalomowych nartach zdecydowanie będzie to trudne, jeśli nie powiedzieć niemożliwe.

Czy freeride jest niebezpieczny? W przypadku Monterosy niewiele bardziej, niż jazda po trasach. Dlatego jest to odpowiednie miejsce dla ludzi, którzy chcieliby rozpocząć swoją przygodę z jazdą poza trasą. Zagrożeniami z pewnością są skały (a zatem musimy mieć pełną kontrolę) oraz lawiny (w szczególności w partiach powyżej Punta Indren, dokąd dostaniemy się pieszo lub helikopterem). Przy zachowaniu szeroko pojętego zdrowego rozsądku i zapoznaniu się z prognozą pogody (w górach piekielnie ważne), ryzyko schodzi do minimum.

Dla tych, którzy boją się spróbować swoich sił samodzielnie, w Gressoney i Alagni znajdują się również wyspecjalizowane szkoły narciarstwa off-piste, które organizują lekcje oraz wyprawy poza trasę. Ich cena zależy od wielkości zorganizowanej grupy i rodzaju wyprawy. Za około 300-400 EUR za dzień możemy już spróbować swoich sił w tzw. heliskiingu, który jest w tym regionie niezwykle popularny. Helikopter wniesie nas na wysokości nawet powyżej 4000 m n.p.m. na lodowce w masywach Breithornu i Monterosy. W tego typu wyprawach otrzymujemy oczywiście w cenie odpowiednie wyposażenie (w tym plecaki z poduszkami powietrznymi czy detektory lawinowe).

W mojej ocenie zdecydowanie warto spróbować i Punta Indren to idealne miejsce, by zrobić to możliwie bezpiecznie i z odpowiednim przygotowaniem.

Infrastruktura

To nie jest zdecydowanie najmocniejsza strona ośrodka. Najwięcej inwestycji w ostatnich latach miało miejsce we wschodniej części ośrodka. To dwie bardzo szybkie koleje typu funifor (na Passo Salati i na Punta Indren), które dysponują dwoma dużymi wagonikami poruszającymi się niezależnie na oddzielnych linach. Oddany w sezonie 2017/2018 nowoczesny wyciąg krzesełkowy prowadzący nad Passo Salati zdaje się potwierdzać, że ta część Monterosa Ski to obecnie przedmiot modernizacji.

Niestety w ośrodku znajdziemy sporo straszych konstrukcji – nie jest rzadkością poruszać się wolnym, dwuosobowym wyciągiem krzesełkowym, a centralny punkt Champoluc to jedna wielka kolejka do wolnego (aczkolwiek wyprzęganego) czteroosobowego krzesełka.

Jeśli przebąkiwane od 2014 roku połączenie z Cervinią ma dojść do skutku, w Monterosa Ski zdecydowanie potrzebne są zmiany – w szczególności w masywie Colle Bettaforca i okolicach Champoluc. Mowa tu głównie o wysłużonej kolei linowej ze Stafal, wyżej wspomnianym wyciągu Alpe Mandria czy dwuosobowych wyciągu łączącym z Frachey.

Mimo wszystko warto wspomnieć, iż w wysokim sezonie zimowym w ośrodku w zasadzie nie było kolejek do wyciągów (poza Alpe Mandria) lub były one absolutnie nieuciążliwe. To bardzo dobra informacja, gdyż m.in. z tego powodu bardzo chętnie do tego ośrodka wrócę jeszcze tej zimy.

Na korzyść ośrodka natomiast wypadają praktycznie wszędzie obecne punkty gastronomiczne – bary i restauracje. Ze względu na spore zróżnicowanie kulturowe, w trzech dolinach zjemy naprawdę pyszne specjały lokalnych kuchni (w tym niesamowite sery i wędliny), a tym, którzy chcą posilić się w krótkim czasie, na pewno przypadną do gustu doskonałe kanapki na ciepło (panini).

Stacjom w dolinach towarzyszą ogromne, bezpłatne parkingi, które są w stanie bezproblemowo pomieścić na obecną chwilę, pojazdy wszystkich fanów białego szaleństwa. Skipassy kupimy w kasach, w których personel mówi po angielsku, niemiecku, francusku i oczywiście włosku. Małą niedogodnością jest brak możliwości odzyskania kaucji (5€) za kartę ze skipassem po godzinie 17:00, o której to kończą pracę kasy. To dziwne, że ośrodek nie zdecydował się na instalację terminali do samodzielnego oddania karty. Jeśli jednak karty nie oddamy i planujemy powrót do ośrodka w tym samym sezonie, skipass możemy dodać do karty przez Internet płacąc online na stronie konsorcjum Monterosa Ski.

Podsumowanie

Monterosa Ski to bardzo wysoko położony ośrodek oferujący jedną największych różnic poziomów w Europie. To także mekka narciarstwa poza trasą (freeride), do czego kompleks jest doskonale przygotowany. Ze względu na lokalizację, nie jest to popularny wybór wśród turystów, a przeważają tutaj narciarze z okolic pobliskiego Mediolanu czy Turynu. Nieco podstarzała infrastruktura zdaje się zupełnie nie przeszkadzać, a na stokach kompleksu tłumów nie spotkamy. Zamiast tego cieszyć się możemy bliskością przyrody i przepięknymi krajobrazami. Monterosa Ski to miejsce niezwykłe i oferujące doskonałe warunki od grudnia aż do kwietnia.

Typowe ceny w sezonie:

  • skipass jedniodniowy 40-48 €
  • skipass tygodniowy 246-272 €
  • dopłata 2 € / dzień za wstęp na Punta Indren
  • posiłek na stoku 5-15 €
  • doba w typowym pensjonacie lub hotelu*** 80-200 €

Ośrodek idealny dla: wielbicieli freeride’u oraz średnio-zaawansowanych i zaawansowanych narciarzy

Zalety ośrodka:

  • doskonałe warunki do jazdy zarówno na trasach jak i poza nimi
  • ponad 100 km tras narciarskich
  • przepiękne, niespotykane widoki
  • infrastruktura dająca możliwość uprawiania heliskiingu i freeride’u

Wady ośrodka:

  • miejscami przestarzała infrastrukturao
  • niewiele miejsc dla mniej zaawansowanych narciarzy
Późne popołudnie na Passo SalatiCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz Funifor i wyciąg Cimalegna, Passo Salati, Monterosa Ski, AlagnaCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz Kolej gondolowa Gabiet-Passo SalatiCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz Śnieżna pustynia pomiędzy Gabiet i Passo SalatiCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz Kolej funifor na Punta Indren (3275 m n.p.m.)Copyright 2018 Paweł Gabryelewicz Górna stacja na Punta IndrenCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz Narciarze zmierzający na freeride od strony AlagniCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz Początek zjazdu freeride z IndrenCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz Początek zjazdu freeride z IndrenCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz Alternatywny wariant (prawy) obszarów freeride do Gabiet i StafalCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz Dolna część obszaru freeride, w pobliżu GabietCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz Śnieżna pustynia, obszar freeride Indren-GabietCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz Dolna stacja kolei funifor Passo Salati-Punta IndrenCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz Dolna część obszaru freeride, w pobliżu GabietCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz "Oficjalny" wariant (lewy) obszarów freeride do Gabiet i StafalCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz Ultraszeroki obszar freeride pomiędzy Indren, Passo Salati i GabietCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz Przepiękne widoki na obszarach poza trasami w okolicach Gabiet, Monterosa SkiCopyright 2018 Paweł Gabryelewicz ...i wreszcie powrót do Gabiet!Copyright 2018 Paweł Gabryelewicz
Autor: Paweł Gabryelewicz
Udostępnij:

Przeczytaj także

Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies m.in. w celach reklamowych, statystycznych i w celu dostosowania naszej strony do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.